Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudonauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudonauka. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 kwietnia 2015

Jak zacząć myśleć - trzy książki uświadamiające dla bezkrytycznych i ciekawskich

Mam taki odchył: dostaję kurwicy, kiedy ktoś powtarza zasłyszane pseunaukowe pierdoły i miejskie legendy. Ludzie łykają dosłownie wszystko bez najmniejszej refleksji. Według popularnego filmu ze Scarlett Johansson wykorzystujemy 10% swojego mózgu. Regularnie w Ikei/Tesco porywa się dzieci na organy. Szalenie hojne firmy rozdają darmowe IPhony i doładowania do telefonów. Antyperspiranty powodują raka piersi (bardzo szkodliwy pogląd, któremu efekty są wyczuwalne latem w miejskim autobusie), a tego można z kolei wyleczyć pestkami z jabłek/olejem z marihuany, tylko złe koncerny to ukrywają.

Einstein przewraca się w grobie, widząc, jak jego twarz firmuje stronę dla debili pt. wiedza bezużyteczna, a nazwisko - łańcuszki mające udowadniać istnienie Boga. Chińczycy trzepią gruby hajs na sprzedaży plastrów i opasek, które nie robią totalnie nic. Hajs trzepią również wróżbita Maciej i Cyganka kręcąca się po Starym Mieście. Bezużyteczna podaje, że po piwie rosną cycki, co jest totalną bzdurą, bo miałabym już miseczkę E, a tu lipa. Klikalność rośnie.



Po ukończeniu szkoły uczeń wie, że Jan Paweł II był gigantycznym człowiekiem, potrafi porównać Żuławy Wiślane (dostałam kiedyś takie zadanie na sprawdzianie z geografii - "porównaj Żuławy Wiślane") i kopiować artykuły z wikipedii, nie potrafi natomiast logicznie myśleć, selekcjonować i weryfikować informacji. Myślenie bywa trudne i niekomfortowe, zdecydowanie wygodniej i przyjemniej opierać się na intuicji, zasłyszanych pogłoskach, przekazach medialnych, budując w sobie poczucie uporządkowanego świata. Świat nie jest uporządkowany ani sprawiedliwy, przypadek odgrywa większą rolę niż sądzimy, a następstwo wydarzeń nie zawsze oznacza ciąg przyczynowo-skutkowy - problem w tym, by uświadomić sobie ograniczenia naszego umysłu, które nakazują nam szukać wzorców tam, gdzie ich nie ma. Pomocne mogą okazać się książki.


Sherry Seethaler, Kłamstwa, przeklęte kłamstwa i nauka

Przystępne i wyczerpujące opracowanie ukazujące, jak działają badania naukowe i jak odsiewać informacje przekazywane przez media. W obecnym chaosie informacyjnym nie ma tak naprawdę bezstronności, poziom etyki dziennikarskiej w większości przypadków leży i kwiczy, więc tym bardziej istotne jest, by nie przyjmować bezkrytycznie medialnych doniesień. Innymi słowy - jeśli onet podaje, że otwarcie parasola w dupie leczy raka, należy najpierw spytać, jaki rodzaj raka, następnie jaka była metodologia badań itp. W efekcie okazuje się, że otwierano parasolki do drinków w dupie myszy, co spowodowało zanikanie komórek rakowych, z tym że grupy kontrolnej nie było, a jednocześnie stosowano inne środki. Jeśli gazeta.pl pisze, że odkryto gen cellulitu, to znaczy, że niedouczony bałwan na śmieciówce przetłumaczył tekst z Daily Mail nie sprawdzając nawet, co wiadomo o genetyce i że nie ma czegoś takiego jak pojedynczy gen warunkujący daną cechę.
Poza komunikatywnym stylem istotną zaletą książki jest fakt, że porusza najbardziej medialne zagadnienia, czyli właśnie kwestie raka, otyłości itp., wskazuje również na grupy interesów pojawiające się w mediach.


Michael Shermer, Why people believe weird things

Książka napisana jakiś czas temu siłą rzeczy nie porusza tak aktualnych problemów jak ruch antyszczepionkowy czy rynek suplementów. Autor analizuje natomiast genezę i założenia innych grup oszołomów typu kreacjoniści czy ludzie negujący holocaust - o ile w tych dwóch przypadkach wyjaśnieniem zdaje się być zwykła głupota, o tyle ciężko podsumować w ten sposób opisane przykłady inteligentnych, wykształconych osób wierzących w porwania przez kosmitów czy bezkrytycznie wyznających filozofię Ayn Rand we wszystkich dziedzinach życia. Tak dochodzimy do kluczowego pytania zadanego w tytule, które zostaje następnie rozwinięte - why SMART people believe weird things? Wyjaśnienie tej kwestii jest złożone i fascynujące, częściowo opierające się na naszej niechęci do wyjścia ze strefy komfortu i weryfikacji głęboko zakorzenionych przekonań.
Niestety brak polskiego tłumaczenia (da się zrobić, chętnie przyjmę hajs), ale książka napisana jest przystępnym językiem.


Daniel Kahneman, Pułapki myślenia

Trudno przyjąć do wiadomości, że nie powinniśmy ufać nawet samym sobie. Zgodnie z paradygmatem nadal obowiązującym w ekonomii i naukach społecznych ludzie są racjonalni - nic dziwnego, skoro każdy pragnie uważać się za rozsądnego człowieka. Musiało minąć sporo czasu, zanim wykazano, że błędy poznawcze są tak powszechne, że racjonalność wyborów dokonywanych w wielu dziedzinach życia społecznego, a w niektórych przypadkach nawet wolną wolę i jakąkolwiek sprawczość można uznać praktycznie za iluzję. Poniekąd jest to zgodne z moimi przekonaniami, aczkolwiek możliwe, że sama popełniam błąd, który można podsumować cytatem ze starego skeczu - "ja wiedziałem, że tak będzie". Post factum wiele osób twierdzi bowiem z pełnym przekonaniem, że przewidziało niespodziewane wydarzenia, mimo iż w rzeczywistości tak nie było.
Wnioski płynące z lektury są niepokojące, podważają bowiem nasz ugruntowany obraz świata i - uwaga - negują sens istnienia całych gałęzi gospodarki. Mało tego - okazuje się, że np. menadżer chcący zracjonalizować proces zgodnie z aktualną wiedzą naukową błyskawicznie wyleci z pracy. Pozycja godna przeczytania i przemyślenia.

sobota, 4 października 2014

Poradnik uśmiechu. Jak skutecznie pasożyty.

Ciekawe rzeczy można znaleźć w skrzynce na listy. Np. taka ulotka:



Faktycznie gówniane te koszulki.

Dzisiaj z kolei (oprócz zaproszeń na pokazy garnków, na które i tak nie mogę iść, bo wpuszczają tylko osoby powyżej sześćdziesiątki) przyszło coś takiego:





Ulotka podaje, że 80% wszystkich schorzeń jest powodowanych przez pasożyty. W oryginalnej pisowni brzmi to tak:
Światowa Organizacja Opieki Zdrowotnej ogłosiła dane statystyczne , z których wynika, iż 80% wszystkich zachorowań jest ,albo bezpośrednio przez pasożyty ,albo w wyniku ich działania w organizmie!

Zwróćcie uwagę na niezbyt finezyjny podszyw pod Światową Organizację Zdrowia. Obok tak szokujących danych nie można przejść obojętnie, a ponieważ wymienione na ulotce objawy bytowania pasożytów posiada zdecydowana większość dorosłej populacji (ręka do góry, kto nie ma bólów głowy, alergii, problemów ze snem czy z cerą), postanowiłam zapoznać się z tą rewolucyjną metodą, odwiedzając stronę gabinetu.

Jak dowiadujemy się ze stronki wyglądającej niczym głęboki relikt lat 90., diagnoza Vega-test wykonywana jest za pomocą odszukania biologicznie aktywnego punktu na palcu pacjenta, który jest wówczas reprezentatywny dla całego organizmu i pozwala odszukać wszystkie szkodliwe patogeny i toksyny. Jak dla mnie toksyna to też patogen, ale co ja tam wiem. Szukam tego punktu na dłoni, szukam i nie mogę znaleźć, widocznie do tego potrzeba specjalisty.

Następnie za pomocą aktywnej elektrody trzymanej przez diagnostę i biernej elektrody trzymanej przez klienta wprowadza się do organizmu określone wibracje, które pozwalają zidentyfikować patogeny (i toksyny). Każda forma życia posiada bowiem własny zakres częstotliwości i wszystko ma swoje ściśle określone wibracje. Chylę czoła przed twórcami Vega-testu, którzy najwyraźniej potrafią doświadczalnie potwierdzić prawdziwość teorii strun za pomocą dwóch elektrod.

Na podstawie diagnozy specjalista dobiera właściwą częstotliwość, a następnie wybija śmiercionośne robcuny za pomocą zappera - generatora fal elektromagnetycznych o niskiej częstotliwości. Tutaj można nabyć zappery do użytku domowego. Po tak przeprowadzonej terapii należy oczyścić krew i wspomóc organizm dobrymi syplementami. Dobre syplementy są dostępne w dobrych, a także niektórych złych sklepach z syplementami.

Co ciekawe, stronka posiada zabezpieczenie przed ręcznym kopiowaniem treści (wyskakuje, że all rights reserved, ale ctrl+c działa). Zapewne boją się plagiatu tak wartościowego tekstu naukowego. W źródłach podanych na stronie widnieją tak prestiżowe publikacje jak "600 gatunków lokatorów, przyjaciele i wrogowie człowieka" oficyny Interspar czy też "Przerażająca Fauna stworzenia które żyja w nas" wydawnictwa Adamantan.

Zalecana ilość seansów to trzy-cztery, każdy kosztuje 130 zł, czyli mniej więcej tyle ile peeling kwasami na ryj. Szczerze to wolałabym iść na kwasy za ten hajs, przynajmniej widać efekty.

Ale cóż to? Na samym dole strony jest napisane:
Test, metodą Vega-Test nie zastępuje profesjonalnej wizyty i badań lekarskich. Zawsze należy kontaktować się ze swoim lekarzem specjalistą. Opisany powyżej generator częstotliwości może być używany jedynie na własną odpowiedzialność, a producent nie ponosi odpowiedzialności za efekty testów i poprawy stanu zdrowia, które są indywidualną sprawą każdego organizmu.

Innymi słowy producent sam zastrzega, że jest to jedna wielka lipa. Ale hajs się zapewne zgadza.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...