wtorek, 11 listopada 2014

Doktor dla początkujących - sezon 2

Jeżeli plastikowi kosmici, kicz i klimat lat 90. (jakoś tak mi się kojarzy pierwszy sezon, szczególnie kiedy jako starożytna pieśń z planety Ziemia puszczone zostaje Tainted Love) was przeraża, to najlepiej zaliczyć swój pierwszy raz z Dziesiątym Doktorem. Ogólnie chyba najlepiej zacząć z Dziesiątym, nie grozi spaczeniem umysłowym.

Pamiętam, że regeneracja w finale była dla mnie lekko szokująca, ale taki już urok tego serialu i trzeba przygotować się psychicznie na to, że każdy Doktor ma swój okres przydatności. Możecie mnie zabić i sama mam ochotę się za to zabić, ale strasznie nie podobał mi się z początku David Tennant. Potem dowiedziałam się, że Eccleston od początku zastrzegł, iż będzie Doktorem tylko przez jeden sezon, co mam mu bardzo za złe, jednak pierwsza miłość zawsze pozostaje niespełniona i trzeba ruszać dalej.



Z badań wynika, że Dziesiąty jest dla większości fanów ulubionym Doktorem (czyli jestem w 6-procentowej elicie), wraz z wejściem do gry Dziesiątego odcinki robią się również mniej biedne i mniej absurdalne. Spokojnie można więc zacząć od drugiego sezonu i myślę, że dla większości osób będzie to najlepsza opcja. Towarzyszką póki co pozostaje Rose, jeśli zaś chodzi o Dziesiątego Doktora - jest również nieco ekscentryczny, ale bardziej otwarty i przyjazny. Zmienia styl bycia na coś w rodzaju eleganckiego nerda i o ile Dziewiąty zabrałby cię na frytki, to Dziesiąty raczej na romantyczny piknik pod gwiazdami.

W chwilach zagrożenia Doktor okazuje bezwzględność i silne poczucie sprawiedliwości, niejednokrotnie okazuje uznanie dla ludzi, ich przedsiębiorczości i ciekawości świata - z kolejną regeneracją awansowaliśmy więc z "głupich małp" do "cudownej rasy ludzkiej". Dziesiąty jest ponadto bardziej emocjonalny, mamy więcej romantycznych momentów i refleksji na temat samotności długowiecznego Władcy Czasu.
Poniżej wybrane przeze mnie dwa pojedyncze odcinki plus jeden podwójny z drugiego sezonu.



1. School Reunion
Odcinek interesujący pod kilkoma względami. Po pierwsze - Doktor po raz pierwszy występuje incognito jako nauczyciel John Smith (ach, mieć takiego nauczyciela). Po drugie - pojawia się Sarah Jane, dawna towarzyszka Trzeciego, Czwartego i Piątego Doktora, grana zresztą przez tę samą aktorkę, wraz ze swoim mechanicznym piesełem o imieniu K9. Sarah Jane prowadzi śledztwo w sprawie dziwnych wydarzeń związanych z zatrudnieniem nowych nauczycieli i utworzeniem eksperymentalnej klasy, w której dzieci wykazują się demoniczną wręcz inteligencją. Sprawę bada również Doktor wraz z Rose, która z kolei zatrudnia się w szkolnej stołówce, działając we troje odkrywają, że Krillitanie wykorzystują sztucznie wspomagane mózgi dzieci do własnych celów.

2. The girl in the fireplace
Odcinek w szalonym, barokowo-steampunkowym klimacie. Doktor i Rose trafiają na statek kosmiczny z przyszłości, z którego można z kolei przenieść się bezpośrednio do XVIII-wiecznego Wersalu. Na dworze pojawiają się zamaskowane androidy, którym czoła stawia Madame de Pompadour wraz z tajemniczym nieznajomym, który wychodzi z kominka... Majstersztyk nie tylko fabularny, ale również wizualny. Plus pijany Doktor, Doktor na koniu i wątek romansowy.



3. The impossible planet & Satan's pit
Tym razem przenosimy się w odległą przyszłość. Ekspedycja badawcza z Ziemi dociera do planety, która krąży po orbicie czarnej dziury, czego nawet Doktor nie jest w stanie wyjaśnić. Z klimatu twardego s-f przechodzimy jednak gładko do obszaru mitów i legend, bowiem na tajemniczej planecie budzi się do życia wcielenie zła, obecne w wielu kulturach od zarania dziejów. Sytuacja staje się tragiczna, gdy jednocześnie ze złowrogą istotą zaczyna działać siła czarnej dziury, która grozi wciągnięciem statku.

Muszę zaznaczyć, że wybór był ciężki, w drugim sezonie praktycznie każdy odcinek jest świetny (chociaż trafił się taki kwiatek, jak "Love & Monsters", który lubię ze względu na klimat miejskiej legendy, ale wiele osób uważa go za najgorszy ever - istotnie finał jest potwornie głupi, ale ma swój urok). Kocham również "Idiot's lantern" o koronacji Elżbiety II i początkach telewizji. Jak widać po powyższych opisach, drugi sezon jest bardzo urozmaicony i nawet jeśli kogoś zraził Dziewiąty - warto spróbować ponownie z kolejnym wcieleniem. Tym bardziej, że finał jest chyba najbardziej wzruszający ze wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...